W dniach 29 kwietnia do 1 maja 2006 r. miałem przyjemność wziąć udział w zlocie miłośników amatorskiej astronomii, który odbył się w miejscowości Roztoki Górne w Bieszczadach. Zaczynał się długi weekend więc wyjazd z Warszawy nie był łatwy. Przez ponad 2 godziny stałem w korku wyjazdowym w kierunku wschodnim. Pogoda w dniu wyjazdu oraz jej prognozy na najbliższe dni nie napawały optymizmem. Mimo wszystko licząc na trochę bezchmurnego bieszczadzkiego nieba wyruszyłem w 490 kilometrową trasę do Roztok.

You may try Google translate if you need to access the content available in Polish language only.


Warszawa żegnała mnie deszczem i korkami wyjazdowymi. W trakcie podróży, właściwie już za Sanokiem podziwiałem wspaniałe bieszczadzkie krajobrazy a niebo wyglądało dość pogodnie. Jeszcze tylko 6,5 km tzw. przełomów i zameldowałem się w schronisku, do którego dotarłem wkrótce po zmroku. Wygląd ośrodka uwiecznił Janusz Płeszka, który na miejscu zameldował się dzień wcześniej jako jeden z pierwszych.

Jako, że po niebie błądziły chmurki wieczór rozpoczęliśmy od grilla i piwka. Następnie w jadalni schroniska oglądaliśmy filmy o misji Voyagerów oraz o cyklu życia Słońca (zorganizowałem rzutnik więc oglądaliśmy je w miarę komfortowo).

Około 2 w nocy niebo pięknie się rozpogodziło i czas ten wykorzystaliśmy na obserwacje lornetką spokojnie skanując wspaniałe bieszczadzkie niebo. Bardzo wiele obiektów było też widocznych gołym okiem. M13 i przechodząca w jej pobliżu kometa 73P S-C (składnik C tej komety) w lornetce wypalały wręcz oczy. Gołym okiem pięknie prezentował się Warkocz Bereniki. Droga mleczna widoczna idealnie i tworząca klimat nadciągających chmur.

Po nacieszeniu wzroku przepięknymi obrazami udaliśmy się na zasłużony spoczynek, szczególnie ja po kilku godzinach jazdy z Warszawy do Roztok.


Następnego dnia po zjedzeniu pysznego śniadanka i łyku herbatki na dobrej górskiej wodzie wyruszyliśmy na wycieczkę do tamy nad Soliną. Piękna słoneczna i ciepła pogoda. Drogę do tamy zaplanował Janusz z rodziną i była to droga raczej dla samochodu terenowego, gdyż tak zwane “przełomy”, czyli po prostu “kocie łby” ciągnęły się kilometrami. Za to trasa była bardzo malownicza.

Podczas spaceru po tamie delektowaliśmy się widokami okolicznych gór i Zalewu Solińskiego.

W drodze powrotnej postanowiliśmy odwiedzić nieczynny już kamieniołom, który było widać z tamy. Jak to stwierdził Janusz, nie było tam nic interesującego.

Drogę powrotną również wybierał Janusz i była nawet ciekawsza niż poprzednia, gdyż trzykrotnie zamiast po moście przeprawialiśmy się przez rzekę po prostu przez nią przejeżdżając.


Po powrocie do Roztok Janusz zaprosił nas na taki oto obiad z okazji 10 rocznicy urodzin firmy Astrokrak oraz 40 letniej rocznicy urodzin Janusza. Prosiak był wyśmienity. Poziom obżarstwa przekroczył wszelkie możliwe granice.


Wieczorem zaczął padać deszczyk i wydawało się, że z obserwacji tej nocy będą nici. Jednak wkrótce niebo rozpogodziło się więc rozstawiliśmy sprzęt. Pomimo dużej wilgotności powietrza pogoda była dla nas łaskawa i mogliśmy przez kilka godzin cieszyć się wspaniałym niebem i uwieczniać wybrane obiekty na fotografiach. Max (Rafał) dał nam nawet od czasu do czasu zerknąć przez swojego Soligora MT-800.


Dużym zainteresowaniem cieszył się pokaz możliwości refraktora o średnicy obiektywu 152mm udostępnionego chętnym do obserwacji przez firmę Foto Classic.

Jako, że w Bieszczady przyjechałem z jednym w zasadzie zadaniem zrobienia zdjęcia komecie 73P S-W, postarałem się to zadanie zrealizować. Następnie Janusz namówił mnie na zamontowanie do mojego aparatu jego obiektywu typu “rybie oko”. I tak oto powstało następne zdjęcie pokazujące piękno nieba nad Roztokami Górnymi. Kolejne zdjęcie to już kawałek nieba w gwiazdozbiorze Strzelca z trzema obiektami z katalogu Messiera – M20 (Mgławica Koniczynka) oraz dwie gromady M21 i M23. Na tym poprzestałem ponieważ następnego dnia musiałem wracać do Warszawy.


Przed wyjazdem do Warszawy zdążyłem jeszcze przedstawić krótką relację z zaćmienia w Turcji oraz przejrzeliśmy surowy materiał ze zdjęciami bieszczadzkiego nieba. Zabrakło niestety czasu na prezentację na temat kamery CCD ale myślę, że jeszcze będzie okazja ją zrobić. Wyjazd w Bieszczady był dla mnie niezwykle udany, a Warszawa przywitała mnie deszczem i chłodem. Z łezką w oku pomyślałem o Roztokach.
Aby do następnego spotkania w Bieszczadach.