29 marca 2006 r. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca, które wspólnie z kolegami i koleżankami miałem szczęście obserwować i fotografować przebywając w miejscowości Side, w Turcji.

Wyjazd do Turcji poprzedziły dokładne przygotowania związane ze sprzętem do fotografowania zjawiska. Trzeba było sprawdzić czy zestaw jaki zamierzaliśmy z Pawłem Łańcuckim zabrać do Turcji będzie odpowiednio zoptymalizowany aby z jednej strony umożliwić zrobienie zdjęć w trakcie zaćmienia, z drugiej strony, będąc znacznie dalej na południe, chcieliśmy wykorzystać okazję sfotografowania kilku DS-ów, których nie da się w zasadzie sfotografować z Polski.

You may try Google translate if you need to access the content available in Polish language only.

Podstawowy zestaw astrofotograficzny składał się z montażu Takahashi EM-10, dwóch refraktorów Takahashi FS60 (jeden z filtrem Coronado Solarmax 60mm) oraz kamery SBIG ST-10XME (ze względu na podróż samolotem mieliśmy w zasadzie dość ograniczone możliwości zebrania ze sobą sprzętu).

Wylot do Turcji mieliśmy z Lipska w Niemczech, gdzie musieliśmy dojechać samochodem. Z Warszawy wyjeżdżaliśmy przy padającym deszczu i temperaturze powietrza ok. 2-3 st. C. Jednak w miarę podróży do Lipska pogoda poprawiała się. Po drodze do Lipska w Poznaniu zabraliśmy Waldka Małeckiego.  Zatrzymaliśmy się na moment na parkingu w Niemczech, gdzie temperatura powietrza wynosiła już ok. 15 st. C. Paweł zrobił pamiątkowe zdjęcia. Ciekawie prezentowały się pola usiane turbinami wiatrowymi.

I już w terminalu lotniska w Lipsku. Jeszcze tylko zdjęcie pamiątkowe przed odlotem i przejście do odprawy bagażowej.
Odprawa bagażowa nie odbyła się bez komplikacji ze względu na przeciwwagę do montażu, której nie pozwolono nam zabrać na pokład samolotu. Paweł miał przyjemność obserwować na ekranie rentgena kontrolujacego bagaż przejście torby ze znajdującą sie wewnątrz przeciwwagą. Wygladała ona jako piękne, wielkie i absolutnie czarne koło z dziurką. Podejrzewał, że kontrolerzy nic takiego jeszcze nie widzieli.
Pobiegałem trochę z tą przeciwwagą po terminalu lotniska i ostatecznie została ona włożona do luku bagażowego tuż przed odlotem.

Do hotelu Melas Resort dotarliśmy ok. 2 w nocy czasu lokalnego. Tak oto prezentował się widok hotelowego balkonu.

Po przyjeździe z zimnej Polski, dość przyjemnie było zjeść znakomite śniadanko siedząc na hotelowym tarasie. Waldek postanowił sprawdzić czy ze sprzętem obserwacyjnym wszystko jest w porządku a potem z pokojowego balkonu sprawdziliśmy czy ze Słonkiem wszystko jest również w porządku. Testy sprzętu były kontynuowane przed hotelowym basenem. Nie brakowało chętnych aby popatrzeć na Słońce  przez teleskop z filtrem H-alpha. Po dość meczącym pokazie zasłużyliśmy na małe piwko.

Podczas gdy ja męczyłem się przekonując gości hotelowych, że przez teleskop z H-alpha powinni widzieć szczegóły na tarczy Słońca i protuberancje a nie czerwona plamę, Paweł spacerował po plaży i robił zdjęcia. Na testowaniu sprzętu nakryliśmy również Dominikę (sprawdzała czy widać Słońce przez dostarczone do każdego pokoju okulary z filtrem do obserwacji Słońca).
Widok przez był raczej marnej jakości ale Słońce wyglądało mniej więcej tak jak na fotografii.

Na tarasie prowadziliśmy rozmowy o sprzęcie a także spróbowaliśmy zrobić próbne zdjęcia plam, które właśnie wchodziły na tarczę Słońca. Dzięki tym plamom łatwiej było ustawić ostrość do fotografowania Słońca podczas zaćmienia. Niektórzy zabrali ze sobą na zaćmienie całkiem złożone zestawy. Zostały one złożone i przetestowane jeszcze przed dniem zaćmienia.

W przeddzień zaćmienia wybraliśmy się na wycieczkę plażą do portu w Side. Na plaży można było uzupełnić niedobór witamin ze świeżo zebranych pomarańczy. Port w Side jest bardzo malowniczy. A tak oto prezentują się ruiny świątyni w Side. W przeddzień zaćmienia ekipa CNN była już w pełnej gotowości do transmisji przebiegu zjawiska. Zachód Słońca w przededniu zaćmienia. Następnego dnia zaćmienie!

W fazie całkowitego zaćmienia można było zrobić zdjęcie korony słonecznej.
Niestety zdjęcie nie oddaje tego co było widać wizualnie.

Po zaćmieniu, na basenie, podzieliliśmy się  wrażeniami z przebiegu zjawiska. Wszyscy byli bardzo podekscytowani tym co widzieli.

W następnym dniu po zaćmieniu wybraliśmy się na wycieczkę do Pamukkale. W drodze do Pamukkale (jedzie się tam przez malowniczą trasa poprzez góry około 4 godziny) Paweł uwiecznił lokalny rytuał śniadania. W Pamulakkale podziwialiśmy między innymi ruiny wspaniałego amfiteatru i niecki utworzone przez wodę z dużą zawartością wapnia. Towarzyszyła nam świetna słoneczna pogoda. Atrakcją był również basen z wodą o właściwościach leczniczych. W basenie zatopione były fragmenty antycznych budowli.

W przededniu wyjazdu, dzięki uprzejmości Jacka i Aleksandry zabraliśmy się z nimi na wycieczkę w góry. Po drodze zostaliśmy zaproszeni na herbatkę (czaj).

Wspaniałe krajobrazy i niezapomniane wrażenia z dynamicznej jazdy po krętych górskich drogach samochodem prowadzonym przez Olę zachowam na długo. Jeżdżąc po górach trzeba uważać na … kozy, które swobodnie konsumują soczystą górska roślinność.

Jeszcze zdjęcie tęczy na tle gór oraz pasma górskiego skąpanego w wieczornym słońcu. Pamiątkowa fotografia nad brzegiem kanionu i wracamy do hotelu. Następnego dnia wyjazd do Polski.

 

Dzień wyjazdu do Polski. W związku z faktem, że robiliśmy zdjęcia DS-ów w noc poprzedzającą wyjazd, pakowanie sprzętu zostało nam na ostatnia chwilę. Tak oto wyglądał pokój w trakcie walki z pakowaniem bagażu. Co tu dużo mówić – pole jak po bitwie, a to przecież przed.

Chwila na relaks przed wyjazdem, obowiązkowy soczek przed wyruszeniem w drogę i ostatni papierosek i …

pamiątkowe zdjęcie

…pamiątkowe zdjęcie.

Wyjazd na zaćmienie w Turcji był niezwykle udany. Został on wspaniale przygotowany przez Mirka Krasnowskiego, któremu należą się serdeczne podziękowania za wysiłek włożony w perfekcyjne zorganizowanie tej wyprawy.

Aby do następnego zaćmienia.